Co czytać po hiszpańsku?

Czytanie w języku obcym to bardzo dobry sposób na porządną powtórkę gramatyki i wrzucanie do głowy nowych słówek. Satysfakcja z lektury często w dużej mierze zależy od naszego językowego poziomu, jednak magia kontekstu zdecydowanie może pomóc w trenowaniu tej umięjętności. Warto wiedzieć co czytać, nawet jeśli daleko nam jeszcze do spontanicznych i swobodnych rozmów z Hiszpanami. Dlatego właśnie postanowiłam podzielić się z Wami, tym co wpadło mi w ręce w ostatnim czasie.

GAZETY

¿Español? Sí, gracias

¿Español? Sí, gracias to czasopismo dla uczących się hiszpańskiego, zarówno na poziomie początkującym (mniej więcej A2), a także bardziej zaawansowanym (od B1 wzwyż). Tematyka artykułów jest dość różnorodna: mamy tu teksty związane z podróżami (Por España sobre dos ruedas), kulturą (Javier Bardem: el hombre de las mil caras) czy nawet polityką (Gibraltar tras el Brexit). Dużą zaletą jest nie tylko w miarę prosty język, ale także zaznaczenie trudniejszych słówek i przetłumaczenie ich w kolumnie obok. Dzięki temu, nie musimy co chwilę zaglądać do słownika, przez co czytanie staje się łatwiejsze. Oprócz tego, do artykułów dołączony jest specjalny QR kod, pod którym znajdziemy plik mp3 do odsłuchania. Zła wiadomość? Ta opcja przewidziana jest tylko dla wybranych tekstów.

Clara i Muy Interesante

Przyszło mi zacząć od wady obu tytułów: kupimy je jedynie podczas wizyty w Hiszpanii. Nie doszukałam się miejsca, w którym mogłabym znaleźć je w Polsce. 

Clara to typowe czasopismo dla kobiet, w którym znajdziemy artykuły dotyczące zdrowego stylu życia: diety, kosmetyki, moda. Kolorowe zdjęcia mienią się jak w kalejdoskopie. Porady niezbyt oryginalne, ale za to słownictwo przyjazne (mniej więcej od poziomu B).  Jedynie Panowie mogą się nieco wynudzić…  

Całe szczęście Muy Interesante ma szansę zaciekawić szersze grono odbiorców, bez względu na płeć. Trafimy tu na artykuły popularnonaukowe. Trzeba jednak pamiętać, że teksty są już nieco bardziej zaawansowane i ukierunkowane na konkretną dziedzinę (w większości nauki ścisłe, psychologia i nowe technologie).

LEKTURY UPROSZCZONE

Un día en Málaga

Malaga doczekała się swojego miniprzewodnika dla wszystkich tych, którzy w hiszpańskim stawiają pierwsze kroki. Dodatkowo, wydawnictwo przygotowało trzy inne pozycje, w których możemy poczytać także o Barcelonie, Madrycie i Salamance. Gotowi na wycieczkę?

Schemat jest prosty. Na początku każdego rozdziału za pomocą obrazkowego słowniczka zapoznajemy się z kilkoma wyrazami, które przydadzą się już za chwilę. Na kolejnych stronach wczytujemy się w dość prostą i ciekawą historię z Malagą w tle, a przy okazji dowiadujemy o ciekawostkach związanych z miastem. Do tego jeszcze tylko trzy krótkie zadania, a na końcu, pisany dość prostym językiem, opis hiszpańskich ciekawostek.  Ostatnie strony to glosario i mały spis treści (tłumaczenia na angielski, francuski, niemiecki i holenderski). Z kolei klucz odpowiedzi i pliki do słuchania dostępne są na stronie wydawnictwa.

Moim zdaniem opcja idealna dla początkujących, którzy planują swoje wojaże po Hiszpanii. Jeśli jesteśmy na poziomie A1 (a nawet wyżej), w tekście z pewnością pojawi się słowo lub wyrażenie, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. I o to tu chodzi! Dzięki temu dużo szybciej rozwiniemy sobie naszą hiszpańską leksykę.

Do kupienia tutaj:

Kryminał dla ciut bardziej zaawansowanych (poziom A2-B1). Typowa lektura uproszczona ze przetłumaczonym słownictwem na marginesie i kilkoma ćwiczeniami do wypełnienia po każdym rozdziale. Do tego klucz odpowiedzi na końcu książki. Zdecydowanie na plus, bo ułatwia samodzielną naukę. W serii wydano jeszcze jeden tytuł: Roja es la nieve.

Do kupienia tutaj:

Alicia en el país de las maravillas i La reina de las nieves

Dwie bajkowe pozycje, które czyta się całkiem przyjemnie. Tym bardziej, że większość z nas bez mrugnięcia okiem przytoczyła by te historie po polsku! Znajomość bajek z dzieciństwa zapewnia nam spory komfort i możliwość ograniczenia notorycznego zaglądania do słownika. Więcej uwagi skupiamy na tekście, dzięki czemu łatwiej przyswajamy nowości.

Struktura książki jest dość prosta. Większość słów została przedstawiona na początku, w trakcie czytania z kolei wystarczy szybki rzut oka na margines, gdzie co trudniejsze wyrazy zostały przetłumaczone na polski. Kiedy po raz pierwszy spotkałam się z tą ideą, nasunęła mi się pewna wątpliwość: czy tego typu metoda rzeczywiście rozwinie znajomość języka? W sumie sporo w niej polskiego… Koniec końców doszłam do wniosku, że lepsze takie czytanie niż żadne!

Do kupienia tutaj:

KSIĄŻKI

Jeśli ktoś wspiął się już w hiszpańskim trochę wyżej, może spróbować zmierzyć się z książką, która napisana została dla rodzimych użytkowników języka. To ważne, bo jeśli zabierzemy się za czytanie tekstu, który nie został w żaden sposób uproszczony i dostosowany do niższych poziomów zaledwie po kilku lekcjach, prędzej czy później pojawi się w nas frustracja. Rozczarowanie może przyczynić się do osłabienia naszej motywacji, a stąd już prosta droga do porzucenia nauki. Czytając skupmy się na fabule, niech nic nas nie rozprasza. Zerknijmy czasem do słownika, wracajmy do tych samych zdań po kilka razy i przede wszystkim… bądźmy cierpliwi.

mój przykład: El laberinto de los Espíritus

Podsumowując, ważne jest to, aby stawiać sobie realny do osiągnięcia cel. Trzy, dwie, a nawet jedna przeczytana strona dziennie to naprawdę duży sukces. Wiecie, jak to z każdym obcym językiem – najważniejsza jest systematyczność i praca we własnym tempie.

Escrito por
Más de Agata

Przepis na wegetariańskie burrito

Kiedy jakiś czas temu wrzucałam na InstaStories moją relację z przygotowywania niedzielnego...
lee más